Kiełki – wyhoduj sobie zdrowie

Kiełki to ciągle niedoceniane źródło witamin i składników mineralnych. Warte wykorzystywania zwłaszcza wtedy, kiedy brakuje innych świeżych warzyw oraz gdy pogoda sprzyja występowaniu infekcji i skutkuje obniżeniem nastroju.

Zimowe przechowywanie

Zimą mamy możliwość jedzenia świeżych warzyw i owoców, jednak z racji ich długiego przechowywania musimy liczyć się z obniżeniem ich wartości. Większość z nich nie smakuje tak doskonale jak późną wiosną i latem! Trzeba się liczyć także z konkretną stratą: utratą cukrów, witamin oraz innych cennych składników.

Świeżość i zdrowie w zasięgu ręki

Zamiast wybierać witaminy w tabletkach, cenne substancje wcześniej zamrożone, czy wysuszone lepiej postawić na „świeżość”, która nie dość, że jest lepsza w smaku, to dodatkowo jest zdrowsza.

Kiełki mamy możliwość uprawiania przez cały rok. Warto to robić, bo są one cennym źródłem witamin: zwłaszcza witaminy A, B, C, E i H. Warto je jeść ze względu na dużą zawartość wapnia, siarki, selenu, magnezu, cynku, potasu oraz biotyny. Cenne może być także dostarczanie takich substancji, jak lit i chrom.

Co warto podkreślić, te wszystkie substancje są łatwo przyswajalne. Wszystko za sprawą doskonałej temperatury, stopnia wilgoci oraz wydzielanych przez nie enzymów.

Kiełkowiniki w każdym domu

Jeśli zdecydujemy się na stałe włączyć kiełki w menu, warto zaopatrzyć się w specjalne piętrowe naczynie, które pozwala na stosunkowo niewielkiej powierzchni uprawiać kiełki różnych roślin. Takie specjalne naczynie nabędziemy w sklepie ze zdrową żywnością.

Jeśli dopiero chcemy sprawdzić, jak wygląda taka uprawa i czy kiełki na stałe wejdą do naszego menu, wystarczy zwykły talerz lub słoik, który nakryjemy wilgotną ligniną lub gazą.

Przed nałożeniem na podłoże nasion, należy je wypłukać i moczyć w letniej przegotowanej wodzie (mniejsze przez przynajmniej trzy godziny, większe przez sześć godzin). Po namoczeniu wodę zachować do podlewania, a nasiona wypłukać w świeżej wodzie.
Uwaga! Moczenia nie wymagają nasiona rzeżuchy, lucerny, lnu i rzodkiewki!

Po odcedzeniu, należy ułożyć nasiona (rozdzielając je, by miały stały dostęp do tlenu) na naczyniu i spryskać wodą. Każdorazowo gdy podłoże zaczyna robić się wilgotne, pryskamy je wodą, uważając, by nie przesadzić z jej ilością i nie doprowadzić do gnicia!

Gdy już większość nasion ma wykiełkowany „wąs”, należy przystąpić do przebierania kiełków, odrzucając te, które mają chorowity wygląd oraz te, które nie wykiełkowały.

Z nasion wyrastają kiełki średnio od 2 do 7 dni od ich zasiania. To średnia, w przypadku znacząco wyższych lub niższych temperaturach, może się wydłużyć lub skrócić.

Jak jeść i jak podawać kiełki?

Decydując się na uprawę kiełków, nie możemy narzekać na ubogi wybór. Mamy naprawdę sporo możliwości. Istnieje również sporo metod ich wykorzystania – jako dodatek do wielu znanych dań:

  • do jajecznicy, sosów śmietanowych – kiełki rzodkiewki, które mają ostry, określany często jako pieprzny smak. Dlaczego warto? Ponieważ podnoszą odporność, korzystnie wpływają na stan skóry, włosów i paznokci. Dzięki zawartości witaminy C podnoszą również odporność.
  • chińskie dania, gorące dania – kiełki soi, które dają lekki chrupiący smak i dodają energii. Warto je jeść również jako źródło witamin C i B1 i żelaza.
  • dodatek do sałatek i kanapek – kiełki słonecznika, które mają delikatny orzechowy smak. W składzie mają sporo cynku i żelaza, fosforu, wapnia. Doskonałe zwłaszcza dla osób niejedzących mięsa. Mają też pozytywny wpływ na przemianę materii: szczególnie tłuszczy i węglowodanów.
  • na ciepło, dodane do sałatek, delikatny smak – kiełki soczewicy, które są bogate w żelazo oraz witaminę C. Doskonale wpływają na stan zębów.
  • do potraw z woka i przyrządzanych na patelki (na koniec gotowania) – kiełki lucerny zawierają cenną i rzadko dostępną w roślinach witaminę B12, z tego powodu poleca się je zwłaszcza dla wegetarianów. To nie wszystko. Pobudzają pamięć i poprawiają koncentrację. Warto je jeść ze względu na bogactwo witaminy A, C, D oraz lecytyny.  Kiełki te w naturalny sposób mogą wspomagać zmniejszać przeszkadzające w codzienności objawy menopauzy.
  • do dań z kuchni azjatyckiej – kiełki fasoli Mung, które są cennym źródłem łatwo przyswajanego białka. Posiadające jeszcze jeden ważny atut – obniżają poziom złego cholesterolu.
  • do sałatek i kanapek, by dodać pikantnego smaku – kiełki brokuła, które zawierają substancję zwaną sulforafan, substancję, która przeciwdziała wystąpieniu nowotworów. Co ciekawe kiełki zawierają tej substancji nawet 20 razy tyle, co już dojrzała roślina.

Kilka cennych informacji

  • Hoduj kiełki tak, by nasiona były wilgotne, ale nie zamoczone (wtedy zgniją),
  • Najlepsza temperatura to 20-22, w niższej kiełki mogą nie wykiełkować, a wyższa przyspieszy proces, co zwiększa ryzyko pojawienia się pleśni.
  • Najlepszym miejscem na uprawę jest półcień.
  • Gdy kiełki są gotowe do spożycia, przechowujemy je w lodówce. Zanim tam trafią, należy je odsączyć i delikatnie osuszyć. Najlepiej przechowywać je w plastikowym lub szklanym pojemniku z przykrywką.
  • Im dłużej przechowuje się kiełki, tym gorzej dla ich wartości odżywczych. Najlepiej je jeść właściwie od razu po „zbiorze”.
  • Po ukończeniu uprawy, należy starannie umyć pojemnik, w którym rosły kiełki, by usunąć z niego wszelkie bakterie.
  • Do hodowli i spożycia nie nadają się kiełki: ziemniaka, pomidora i papryki, które posiadają szkodliwe alkaloidy.

1 Komentarz

Zostaw komentarz