Najgorsze metody odchudzania

Trzy diety. Bardzo popularne i jednocześnie bardzo niebezpieczne. Najgorsze metody odchudzania, jakie przyniosła nam współczesność. Określeń na dietę tasiemcową, słoiczkową i głodówkę jest dużo więcej. Przeczytaj, dlaczego warto omijać je szerokim łukiem.

Dieta tasiemcowa

To dieta z kategorii „o zgrozo”. Osoby wrażliwe, proszę o nieczytanie tego akapitu i od razu przejście do opisu kolejnej diety. 🙂

Dieta tasiemcowa, jak sugeruje jej nazwa, polega na wprowadzaniu (różnymi sposobami) tasiemca do ciała, by ten mógł w najlepsze wędrować po wnętrznościach danej osoby i pozbawiać jej wszelkich nadwyżek kalorii. Można od razu napisać głupota i nawet nie wgłębiać się w tajniki tej metody odchudzania, ale jednak ktoś na ten „genialny pomysł” wpadł, ktoś inny go wypróbował i tak powstała swoista moda na odchudzanie się przy udziale pasożyta.

Główki lub larwy tasiemca można kupić za około 1500-2000 złotych. Są one zamknięte w wygodnych tabletkach w wesołym opakowaniu z „rozkosznymi” robaczkami. Według zapewnień producenta, pigułki te mają w prosty, komfortowy sposób wprowadzić do układu pokarmowego larwy tasiemca. Ten, jak na pasożyta przystało, ma się żywić tym, co my pochłaniamy każdego dnia. Także tym, czego nie powinniśmy zjeść (pozbawiając nas z wagi nawet 7-15 kilogramów). Wszystko śliczne i piękne? Nie! To jednak pasożyt. Jednak producenci zadbali również o finał tego odchudzania. Po terapii „tasiemcowej” wystarczy łyknąć preparaty na odrobaczenie i teoretycznie ma być po kłopocie. Teoretycznie.

Skąd ten pomysł? O dziwo dieta tasiemcowa ma dość długą historię. Miała ona w latach 30-tych w Stanach Zjednoczonych pomagać dżokejom w utrzymaniu szczupłej sylwetki, miała również być wielką tajemnicą greckiej sławy operowej Marii Callas. Niestety diwa zmarła w wieku 54 lat na zawał serca i pewnie bez znaczenia jest to, że larwy pasożytów lubią z układu pokarmowego, wędrować po całym ciele, także do serca.

Kto myśli, że taka metoda to klucz do sukcesu, jest mocno w błędzie. Za przykład może posłużyć historia 16-letniej Pauliny, która po zażyciu tabletek z tasiemcem trafiła do szpitala z mdłościami, bólem głowy i ogólnym złym samopoczuciem. Diagnoza – wymagane kilkumiesięczne leczenie. Tego typu historii jest więcej… Nie dotyczą tylko nastolatek, ale także dorosłych ludzi – 30-letnia Magda tasiemca, którego na własne życzenie wyhodowała w swoim brzuchu, nazwała Alejandro. Traktowała go jak przyjaciela. Do czasu. Więcej można przeczytać tutaj.

 

Głodówka

 Teoretycznie wszystko wydaje się proste. Gdy ma się za dużo „tu i tam”, trzeba szybko schudnąć. Nieodpuszczalne jest gubienie nadmiernych kilogramów przez tak długi czas, jak się je „kolekcjonowało”. Trzeba się ich pozbyć natychmiast. Jest impuls, musi być działanie i efekt. Nie można pozwolić sobie na niedoskonałość. Dzisiejsze czasy nie są dla osób cierpliwych. Co zatem zrobić? Ograniczenie kalorii tylko o trochę to działanie dla „mięczaków”, głodówka pokazuje naprawdę, kto jest panem ciała i własnej woli. Tak myśli wiele osób decydujących się na detoks i życie na wodzie. Rzadko jednak zdają sobie sprawę, że to jedna z najgłupszych metod odchudzania, jaką wymyślono. Tylko rzekomo dająca wymierne efekty. Najpewniej prowadząca do efektu jojo (ze względu na obniżenia tempa przemiany materii), pogorszenia zdrowia, a w wielu sytuacjach nawet zagrażająca śmiercią.

Jeśli konieczna jest głodówka, bo w ten sposób chce się oczyścić organizm z toksyn, można się na nią zdecydować. Jednak powinna ona trwać nie dłużej niż dwa dni. Po tym czasie powstają ciała ketonowe, substancje, które zakwaszają organizm i prowadzą do:

  • wypadania włosów,

  • pogorszenie wyglądu skóry,

  • łamania paznokci,

  • odwodnienia,

  • permanentnego zmęczenia,

  • zaburzeń przemiany materii,

  • upośledzenia czynności nerek,

  • zawrotów głowy,

  • zmniejszenia masy mięśniowej (która odpowiada za spalanie kalorii),

  • nudności.

Głodówka jest zakazana w przypadku osób otyłych, u których w skrajnych przypadkach może się ona skończyć nawet śmiercią. Jest ona również niebezpieczna u osób młodych, które ze względu na dynamiczny rozwój, potrzebują na bieżąco wartościowych składników odżywczych, bez nich ich wzrost może być zaburzony, a nawet zastopowany. Niedopuszczalne jest oczywiście także głodzenie się kobiet w ciąży i karmiących piersią (przeczytaj).

 

Dieta słoiczkowa

Gdzie powstała ta dieta? Oczywiście, że w Hollywood. Jako dziwaczny i dość nieracjonalny sposób odchudzania właśnie tam miał i nadal ma szansę zdobywać rzesze zwolenniczek. Dietę tę stosowała między innymi Jennifer Aniston czy Reese Whiterspoon.

Dieta słoiczkowa, która polega na zjadaniu na każdy posiłek zawartości słoiczka żywności dla dzieci to dla dorosłych i zdrowych osób właściwie głodówka. Kaloryczność jednego obiadku dla dzieci powyżej 8 miesiąca życia (czyli dla starszych niemowląt) to:

  • w 190 gramach (czyli w całym słoiczku) zawierającym jarzynki z jagnięciną i ryżem (Gerber) 116 kcal – tyle kalorii ma około 100 gramów ryby po grecku

  • w 190 gramach złocistego rosołku z indyka z kukurydzianą kaszką (Bobovita) około 100 kcal – tyle samo ma 100 gramów surówki z marchwi i jabłek.

  • Sałatka z owoców lata Bobovita to tylko 69 kcal w 100 gramach (słoiczek 125 gramów) (tyle kalorii ma około 100 gramów agrestu).

Typowa dieta słoiczkowa polega na spożywaniu jedynie dań dla niemowląt. Na każdy posiłek przypada jeden lub maksymalnie dwa słoiczki. Jeden posiłek można wchłonąć dosłownie w okamgnieniu i nawet nie poczuć, że cokolwiek się zjadło. W praktyce nie dostarcza się odpowiednio dużo energii oraz nie wszystkich składników odżywczych, które są niezbędne do funkcjonowania dorosłego człowieka (na przykład błonnika).

Dieta ta jest całkowicie pozbawiona świeżych warzyw, owoców, ciemnego pieczywa, kasz i ryżu. Jest mocno wyniszczająca dla organizmu, mimo że pod względem wysokiego doboru składników, z jakich powstają dania dla niemowląt – zdrowa oraz wygodna (słoiczki można zabrać ze sobą wszędzie i jeść, gdzie się chce).

Niestety na diecie słoiczkowej jest się permanentnie głodnym, trudno przetrwać taki reżim, zwłaszcza, jeśli ma się świadomość, że są inne lepsze diety…

Co sądzicie o powyższych dietach? Dodacie do listy inne diety, które według Was, zasługują na miano najgorszych?

25 komentarzy

  • PRAWIDŁOWA BIOLOGICZNIE, PROZDROWOTNA METODA ODŻYWIANIA:
    Tzw. dla myślącego człowieka powinna AKCEPTOWAĆ wszelkie uwarunkowania naszej przyrody, ewolucją narzucone REGUŁY. Stanowi to trudny problem, ale bez badań; krew, wydzieliny, wydaliny, pierwiastki włosa, jest to absolutnie niemożliwe.

    WTEDY MOŻNA TYLKO PRZERZUCAĆ SIĘ PSEUDO REGUŁAMI:
    Na węch i czucie, również przypuszczenia. Kto zada sobie trud i zbada jak podnosi się poziom cukru przy poszczególnych produktach, jaki jest wpływ tłuszczów i jak, tj. w jakiej ilości się odkładają, jak organizm oddziaływuje na rodzaje białek itd. to wyniki dla wszystkich ludzi są niemal identyczne ew. drobna skala technicznego błędu.

    A WIĘC; PRZY ZWALCZANIU OTYŁOŚCI, WAŻNA JEST WIEDZA:
    Klasyfikująca pożywienie na kategorie uwzględniające zawartość tłuszczów, WYSOKICH węglowodanów, NISKICH węglowodanów; tj. tych które sprzyjają powstawaniu otyłości i cukrzycy typu 2, a które nie, oraz pozostałych składników. Stosunkowo prostym jest zaznajomić się z tabelami pożywienia wg tzw. INDEKSU ŻYWIENIOWEGO, tj. IŻ produktu. To wystarcza, aby samemu DECYDOWAĆ o łatwym doborze składników swojej diety, co stanowi na szczęście, rozwiązanie trudnego problemu dotyczącego zwalczania obu chorób. Lekarz rodzinny zdecydowanie, też nam to potwierdzi.

  • wracajac do diet, to ja za bardzo glupia uważam diete kapusciana. feee. ktos z Was probowal? najlepszy patent to było z tabletkami zastepujacymi dietę kapuścianą. 😉

Zostaw komentarz