Bezpieczne opalanie natryskowe? Przeczytaj, czy warto…

Era samoopalaczy przemija? Miejsce dotychczas zajmowane przez kremy i balsamy, których rozprowadzanie skutkowało pokryciem ciała złocistym kolorem, przejmują inne, bardziej innowacyjne rozwiązania? Na Zachodzie z pewnością tak. Ogromną furorę w USA robi Air Brush, czyli opalający prysznic. Czy oznacza to jednak koniec samoopalaczy? Śmiem twierdzić, że nie. Dlaczego?

Słów kilka o złocistym prysznicu

Air Brush rozwiązuje wiele problemów, którym dotychczas musiały stawiać czoło osoby nakładające na ciało samoopalacz. Jego główna zaleta kryje się w efektywności, czyli w możliwości uzyskania jednolitej opalenizny o dokładnie takim odcieniu, jaki został przez Klienta wcześniej wskazany.

Cały proces opalania jest w 100% bezpieczny dla skóry i trwa kilka minut. W specjalnym pomieszczeniu kosmetyczka przy pomocy stworzonego do tego celu pistoletu nanosi „opaleniznę” na skórę.  Tak uzyskany kolor utrzymuje się na skórze nawet przez 14 dni. By utrwalić jego barwę, najczęściej po dwóch – czterech dniach po pierwszej aplikacji powtarza się ją, pokrywając ciało po raz drugi substancją koloryzującą. Niewątpliwą zaletą takiego sposobu opalania jest to, że brązowy kolor schodzi ze skóry równomiernie, zwyczajnie blaknie (tak, jak jest to w przypadku naturalnej opalenizny). Plusem jest również to, że można uniknąć konsekwencji nieprawidłowo nałożonego samoopalacza. Air Brush w przeciwieństwie do opalania w kabinach w solarium daje jednolity kolor na całej skórze: także w „trudnych” dla tradycyjnych łóżek miejscach: w okolicach pach, piersi, szyi.

By efekt był zadowalający…

Wszystko byłoby pięknie, jednak i ta metoda opalania wiąże się z pewnymi ograniczeniami. W przeciwieństwie do opalania na plaży, do którego właściwie oprócz zabrania kremu ochronnego nie musimy się specjalnie przygotowywać, opalanie z Air Brush wymaga pewnych przygotowań. Nie można tak po prostu wejść do salonu kosmetycznego i zażyczyć sobie „tu i teraz” opalania, ponieważ efekt, jaki uzyskamy w ten sposób może być bardzo trudny do zaakceptowania. Rezultatu opalania nie zobaczymy od razu. Będzie on widoczny po około ośmiu godzinach po zabiegu. Wtedy najprawdopodobniej będziemy przebywać w domu, gdzie w razie niezadowolenia z koloru czy stopnia jednolitości, nawet nie będziemy mieli satysfakcji ze zwrócenia komuś uwagi :).

Po pierwsze: by  uzyskać jednolity kolor opalenizny oraz w celu zapewnienia równomiernego i łatwego wnika substancji opalizującej w skórę, przed zabiegiem wykonuje się peeling. Po drugie: przed opalaniem w kabinie natryskowej zaleca się wykonanie depilacji ciała. Po trzecie: na kilka godzin przed udaniem się do salonu kosmetycznego nie powinno się stosować kremów nawilżających, balsamów oraz oliwek.

Jednak to nie wszystko. Również po skorzystaniu z Air Brush należy stosować się do pewnych zaleceń. Przez 6-8 godzin po opalaniu nie powinno się brać prysznica, nie zaleca się korzystania z sauny, czy też brania udziału w nadmiernej aktywności fizycznej, która prowadziłaby do pocenia się skóry. Z tego samego powodu na zabieg opalania należy przyjść w ciemnej bieliźnie, w luźnym ubraniu, najlepiej bez skarpetek.

Po opalaniu i odczekaniu zalecanych 8 godzin, by opalenizna się jak najdłużej utrzymała zaleca się systematyczne nawilżanie skóry. Natłuszczanie powinno odbywać się przynajmniej raz dziennie. W niektórych salonach kosmetycznych zalecają stosowanie lekko brązującego balsamu pielęgnacyjnego. Przez okres 14 dni nie jest zalecane stosowanie ostrych gąbek oraz myjek.

Czy są jednak wady?

Air Brush oprócz tego, że wymaga licznych przygotowań, jest niestety dość drogi. Na jedną sesję opalania trzeba przeznaczyć około 100 złotych. Zakładając, że polecane jest dwukrotne odwiedzenie salonu kosmetycznego, na opalanie tą metodą kosztuje około 200 złotych. Daje efekty na 10-14 dni. Czyli jeśli chcemy cieszyć się opalenizną przez całe lato, trzeba wydać około 1200 złotych (zakładając, że lato trwa około 60 dni). Kogo na to stać?

Jest przecież inny sposób na złociste ciało przez całą wiosnę oraz lato…

Idol Tan – da Ci piękną opaleniznę i to w super cenie!

Idol Tan to produkt z kategorii samoopalaczy, jednak o innowacyjnej formule, która daje naturalne efekty, bez zacieków, pomarańczowego koloru, nieprzyjemnego zapachu charakterystycznego dla innych produktów tego typu. W przeciwieństwie do wyrobów konkurencji wyróżnia się również prostą aplikacją, której nie trzeba się uczyć, robić prób i korekt!

Idol Tan to samoopalacz najnowszej generacji. Kosztuje około 170 złotych. Producent zamknął go w opakowaniu o pojemności 170 gramów, które starcza na bardzo długo, na pewno na całe lato. Do tego jest dostępne w każdym momencie, bez konieczności wcześniejszego umawiania się na wizytę w salonie kosmetycznym. Bez nudnego stania w korkach oraz wychodzenia z domu w trakcie niepogody po męczącym dniu w pracy, kiedy marzy się tylko o tym, by odpocząć na kanapie w salonie.

Lepiej cieszyć się opalenizną za 1200 złotych czy za 170 złotych? Każdy musi podjąć tego typu decyzję na własną rękę!

 

Zostaw komentarz